Nie tak wyobrażaliśmy sobie mecz Dynama Kijów z Maccabi Tel Awiw. Zamiast emocjonującego na murawie i trybunach starcia, zobaczyliśmy... w sumie to nic godnego uwagi. Ostatecznie Maccabi udało się utrzymać przewagę z pierwszego meczu i stało się jasne, że to drużyna z Izraela jesienią zagra w Lidze Europy.
Spotkanie Dynama Kijów z Maccabi Tel Awiw zawiodło. Na boisku wiało nudą, szczególnie dzięki pasywnej grze Maccabi, która choć była nieprzyjemna dla oka, ostatecznie dała izraelskiej drużynie awans do fazy ligowej Ligi Europy. Podobnie było na trybunach. Na meczu miało być ledwo 1500 osób. Przypomnijmy, że rok temu na meczach biało-niebieskich w Lublinie frekwencja przekraczała nawet 7000 kibiców. Atmosfera wokół meczu nie wskazywała, że na Arenie Lublin rozgrywany jest mecz 4. rundy eliminacji Ligi Europy. Nie puszczony został nawet hymn tych rozgrywek.
Mecz lepiej rozpoczęli piłkarze Dynama. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem w pierwszym meczu kijowianie przegrali 1:3 i jeżeli chcieli się jeszcze liczyć w walce o awans do Ligi Europy, musieli zdobyć dziś co najmniej dwie bramki. Pięćdziesiąt procent biało-niebiescy mieli już po pięciu minutach. Roia Mishipatiego pokonał Eduardo Guerrero, który w przeszłości występował dla ekipy z Tel Awiwu. W kolejnych minutach ataki gospodarzy nie ustawały. Kijowianie kilkukrotnie kiksowali w dobrych sytuacjach, które stwarzali głównie po szybkich kontrach lub stałych fragmentach gry. W pierwszej części gry piłkarze Maccabi oddali jedynie jeden strzał celny. Podopieczni Zarko Lezeticia próbowali momentami zdominować drużynę z Kijowa, lecz wychodziło im to bardzo pokracznie.
Obraz gry nie zmienił się nawet w drugiej połowie. Dynamo wciąż atakowało, ale tak dobrych okazji jak w pierwszych 45 minutach kijowianie już nie mieli. Kijowianie po raz kolejny nie mieli pomysłu, jak wykańczać wypracowane już sobie sytuacje. Grę znacznie utrudniali im gracze Maccabi, którzy w różnoraki sposób starali się wybijać z rytmu gospodarzy. Raz po raz kradli czas opóźniając wznowienie gry ze stałych fragmentów lub po prostu kładąc się na murawie. Finalnie ich metody okazały się skuteczne. Mimo porażki w rewanżu, Izraelczycy utrzymali korzystny wynik z pierwszego meczu. Tym samym jasne stało się, że jesienią zagrają w Lidze Europy. Na podopiecznych Oleksandra Shovkovskyia przypadła Liga Konferencji Europy.
,,Ani słowa o polityce"
Wydaje się, że Maccabi jak tylko się da unikało kontaktu z mediami. Przedmeczowa konferencja zorganizowana została jeszcze w Tel Awiwie. Poprzedni rywale Dynama, Hamrun Spartans i Pafos, swoje konferencje organizowało już w naszym kraju. Jedynym graczem klubu z Izraela, który po spotkaniu wyszedł do dziennikarzy był Ben Lederman. 25-letni pomocnik, który w przeszłości był nawet powołany do seniorskiej kadry biało-czerwonych, poprosił, aby nie poruszać tematu polityki. Czy jest to w ogóle możliwe patrząc na zbrodnie wojenne w Strefie Gazy czy chociażby skandaliczne zachowanie kibiców Maccabi Hajfa na meczu z Rakowem? Zdecydowanie nie.
Warto dodać, że na meczu nie pojawił się żaden dziennikarz z Izraela. Co ważne, niektórzy z nich pochwalali działanie kibiców Maccabi Hajfa, którzy wywiesili hańbiący transparent ,,Murderers since 1939" oraz znieważyli polską flagę. Czy mamy do czynienia z tchórzostwem?
Kibice Maccabi Tel Awiw na meczu z Dynamem Kijów
Na meczu zjawili się kibice Maccabi. Jednak nie w sektorze gości, a na strefie VIP. Co ciekawe, na innych meczach wyjazdowych w ramach eliminacji europejskich pucharach pojawiali się oni w bardzo dużej liczbie. Czy również spanikowali?